Pierwsza część W lesie dziś nie zaśnie nikt bezkompromisowo przenosiła na rodzimy grunt pomysły dobrze znane z zachodnich slasherów, wzbogacone pełną świadomością gatunkowych ograniczeń i klisz. Druga część stara się robić to samo, lecz idzie w tym względzie znacznie dalej. Scenariusz ponownie opowiada o grupce walczących o przetrwanie, niegrzeszących inteligencją ludzi, których widowiskowo morduje podlaska wersja Obcego. Niestety, w połowie film – jak gdyby znudzony bezmyślnym mordowaniem – niespodziewanie zmienia się w love story, tracąc cały swój pierwotny impet. W efekcie ulatają z niego zarówno wątki komediowe, jak i wszelkie próby budowania napięcia. Co zatem pozostaje? Bezproduktywne bawienie się metanarracją i ciągłe popisywanie się znajomością wytartych schematów. Gdyby tego rodzaju świadomy pastisz stanowił osnowę pozornie choćby interesującej fabuły – jak działo się to w części pierwszej – wówczas cały koncept wypadałby zdecydowanie lepiej. Jest jednak inaczej: temperatura seansu spada, logika udaje się na wakacje, widza zaczyna zaś dręczyć przemożna nuda, objawiająca się odliczaniem czasu do końca. W efekcie W lesie dziś nie zaśnie nikt 2 to film, który tak bardzo chce wyśmiać schematy kina gore, że zapomina, iż warto byłoby przy okazji opowiedzieć spójną i wciągającą historię. W skrócie: kinematograficzne błazeństwo, które – jeżeli ktoś nie fetyszyzuje ciągłego mrugania okiem w stronę widza – tym razem niestety nie bawi.
Bartosz M. Kowalski – W lesie dziś nie zaśnie nikt 2
Reżyseria: Bartosz M. Kowalski
Gatunek: horror
Kraj produkcji: Polska
Rok: 2021
Opublikowano wW kilku zdaniach