Menu Zamknij

Kategoria: Film

Teściowie 2

Kalina Alabrudzińska – Teściowie 2

Kontynuacja filmu Teściowie, zaadaptowanego ze sztuki teatralnej autorstwa Marka Modzelewskiego. Tym razem rodzice panny młodej i matka pana młodego, których ślub nie doszedł do skutku w części pierwszej, wybierają się do luksusowego hotelu, gdzie ma odbyć się uroczystość. Tak jak poprzednim razem, cały komizm ma wynikać z przeciwstawienia postawy nieporadnych prowincjuszy i obytych w świecie, ale cynicznych dorobkiewiczów. Niestety, Modzelewski tym razem, zamiast subtelnego dłuta wrażliwego artysty, ciosa skrypt zardzewiałą siekierą. W rezultacie, zamiast interesującej fabuły, dostajemy projekcję wszystkich możliwych stereotypów, znanych już aż za dobrze z innych filmów. Czy tak skonstruowana komedia śmieszy? Możliwe, nie jest to jednak z pewnością śmiech oparty na inteligentnym humorze, bliżej mu natomiast do rechotu towarzyszącemu kabaretowemu skeczowi. Aktorzy robią, co mogą, by uratować ten wątły scenariusz, ale ich wysiłków starcza zaledwie na pierwsze pół godziny, zwłaszcza iż boleśnie brakuje wielkiego nieobecnego, czyli Marcina Dorocińskiego. Wszystko inne jest w filmie Alabrudzińskiej zaledwie poprawne: zdjęcia w standardowych zestawieniach niebieskości i żółcieni, typowa narracja, niezbyt interesująca muzyka. Niestety, Teściowie 2 okazują się po prostu filmem nudnym i mało wyrazistym. I tylko jedna rzecz jest gorsza od tej smutnej konstatacji, mianowicie wyraźne otwarcie na trzecią część, która – nie mam co do tego żadnych złudzeń – jeszcze bardziej rozwodni kapitalny pomysł wyjściowy. Szkoda.

Reżyseria: Kalina Alabrudzińska
Gatunek: komedia
Kraj produkcji: Polska
Rok: 2023
5
Przeciętny
Zodiak

David Fincher – Zodiak

Filmowa opowieść o jednym z najbardziej tajemniczych seryjnych morderców XX wieku. Fincher, który ma wprawę w opowiadaniu mrocznych historii – wszak to spod jego ręki wyszło fenomenalne Siedem – tym razem niestety wyraźnie się pogubił. Zodiak jest przede wszystkim o godzinę za długi, co wyraźnie widać zwłaszcza w miejscach, w których narracja zaczyna powtarzać te same informacje. Sprawia to, że w pierwszej połowie akcja nie tylko toczy się ospale, ale także meandruje bez celu. Co gorsza, mimo stu pięćdziesięciu minut, film nie wykorzystuje szansy na sportretowanie pełnokrwistych postaci, obdarzonych osobowością i głębszym życiem psychicznym. Nawet jeśli uznać, że jest to świadome nawiązanie do kina noir, w którym protagoniści to twardzi faceci bez cech dystynktywnych, nie zmienia to faktu, iż taka decyzja decyduje o wrażeniu, jakie Zodiak po sobie pozostawia. A to jest niestety – siłą rzeczy – blade. Owszem, nieco ładnych zdjęć i klimat początku drugiej połowy ubiegłego wieku wciąż się bronią, nie wystarczy to jednak, by – podobnie jak w przypadku Gone Girl – o produkcji pamiętać tydzień po jej obejrzeniu. Jeżeli zaś czegoś spodziewać się po Fincherze, to właśnie tego, iż dostarczy on małego dzieła sztuki, a nie produktu jednorazowego użytku. Szkoda.

Reżyseria: David Fincher
Gatunek: kryminał
Kraj produkcji: USA
Rok: 2007
6
Niezły
Bitwa Warszawska

Jerzy Hoffman, 1920. Bitwa Warszawska. Cudu nie ma

O tym, że Jerzy Hoffman jest jednym z największych powojennych polskich reżyserów, nie trzeba nikogo przekonywać. Wystarczy obejrzeć takie dzieła z jego dorobku jak przełomowy dokument Uwaga, chuligani, western osadzony na tzw. ziemiach odzyskanych, czyli Prawo i pięść albo wielkie widowiska historyczne stworzone na podstawie Sienkiewiczowskiej prozy – Pana Wołodyjowskiego, Potop oraz Ogniem i mieczem. Tym bardziej zatem trudno uwierzyć, że spod ręki Hoffmana mogła wyjść produkcja tak koszmarna jak 1920. Bitwa Warszawska, słusznie uważana za jeden z najgorszych filmów ostatnich lat. Najwyraźniej twórczy instynkt nie jest dany raz na zawsze, omawiany dziś film to zaś najlepszy przykład tego, co się dzieje, kiedy artysta nie dostrzega, iż bezpowrotnie go stracił.

Predator

John McTiernan – Predator

Klasyk kina akcji. Grupa najemników ląduje w środkowoamerykańskiej dżungli, by uratować porwanego polityka. Nikt z żołnierzy nie spodziewa się, że o wiele większym zagrożeniem niż partyzanci będzie mordercza istota z Kosmosu. Jak to zwykle u McTiernana bywa, śledzimy losy twardych facetów strzelających z czego tylko się da i wysadzających wszystko, co można zdetonować. Predator nie jest jednak zwyczajnym katalizatorem adrenaliny: wrażenie robi świetnie poprowadzona akcja, autentyzm świata przedstawionego, a także pomysłowe zabiegi techniczne w czasach raczkującego CGI. Niestety, w tej pracującej na najwyższych obrotach maszynie chrzęści kilka zapiaszczonych kół zębatych. Najgłośniej zgrzyta rola Arnolda Schwarzeneggera, który został zatrudniony przede wszystkim ze względu na muskulaturę, a nie talent aktorski. Na tle nieco kartonowych, ale przekonująco wykreowanych sylwetek współtowarzyszy broni wypada on po prostu blado, bardziej jako archetyp macho, nie zaś dopracowana psychologicznie postać. Nie da się także ukryć, że z perspektywy bez mała czterdziestu lat film nie wywołuje już takiego wrażenia jak kiedyś. Być może jest to wynik tego, iż fabuła nadaje się do jednokrotnego obejrzenia, co nie dziwi, biorąc pod uwagę, że suspens opiera się na niewidocznym w pierwszej połowie zagrożeniu, które – zidentyfikowane –  nie potrafi już wzbudzić tych samych emocji. Mimo swych ograniczeń, Predator to nadal solidny kawał kina akcji, który zestarzał się całkiem nieźle. Na niezobowiązujący filmowy wieczór – jak znalazł.

Reżyseria: John McTiernan
Gatunek: sensacyjny
Kraj produkcji: USA
Rok: 1987
7
Dobry
Zupa nic

Kinga Dębska, Zupa nic. Film nic.

Jako że od upadku PRL mijają kolejne lata, nie może dziwić, iż rodzimi filmowcy z rozrzewnieniem spoglądają w przeszłość i coraz większą liczbę produkcji osadzają w epoce słusznie już minionej. Niestety, efekt końcowy rzadko kiedy jest interesujący, najpewniej dlatego, że przy wykorzystaniu typowego budżetu polskiej produkcji można co najwyżej zbudować skansen, a nie pełnoprawny, tętniący życiem świat z przeszłości.

Siedem

David Fincher – Siedem

Bezimiennym Miastem wstrząsa fala morderstw. W pościg za sprawcą ruszają policyjny weteran, Somerset (Morgan Freeman) oraz nowicjusz, Mills (Brad Pitt). Okazuje się, że zbrodnie nie są przypadkowe, a stojąca za nimi potworna myśl o krok wyprzedza działania stróżów prawa. Już ten krótki opis powinien wskazywać, że największym atutem Siedem jest fenomenalny, świetnie pomyślany scenariusz.

Krzyk

Matt Bettinelli-Olpin, Tyler Gillett, Krzyk. Jęk (zawodu)

Oryginalna tetralogia Krzyk autorstwa Wesa Cravena była bezkompromisowym i cokolwiek złośliwym komentarzem na temat kina grozy. Mimo wszystko reżyser nie udawał, iż dokonuje głębokiej, antropologicznej wręcz rekonstrukcji gatunku. Ambicje Matta Bettinelli-Olpiniego i Tylera Gilletta idą znacznie dalej – ich meta-komentarz przenicowuje obiekt krytyki na wylot. Niestety, mimo tego film nie bawi, ani nie mówi nic mądrego.

Wydawałoby się, że nie ma nic prostszego, niż nakręcić nową część serii Krzyk. Wystarczy odważnie zaczerpnąć z przebogatego katalogu klisz, którymi posługują się dzisiejsze filmy grozy, a następnie oddać je kreską zjadliwego karykaturzysty i przyprawić szczyptą samoświadomości. Na takiej zasadzie opierały się wszak poprzednie cztery części, nakręcone przez Wesa Cravena, z których każda okazała się mniejszym lub większym sukcesem artystycznym. Współczesne Hollywood po raz kolejny jednak dowodzi, że nie rozumie, na czym polega gra konwencją, metakomentarz czy pastisz. A nawet jeżeli rozumie, to zupełnie nie potrafi iść w ślady starych mistrzów, dla których kino to przede wszystkim inteligentna zabawa, nie zaś nośnik pompatycznych banałów dla wiecznych trzynastolatków.