Ekranizacja opowiadania Jana Himilsbacha. Grupa bezrobotnych bywalców kiosku z piwem zostaje zatrudniona przy rozładunku wagonów kolejowych. Jako że po zakończeniu pracy kierownik zakładu nie może im zaproponować odpowiedniego wynagrodzenia, organizuje przyjęcie. Jerzy Gruza bardzo dobrze uchwycił klimat literackiego pierwowzoru, starający się wydobyć swoisty romantyzm, tkwiący gdzieś w oczadziałych alkoholem duszach przedstawicieli tzw. dołów społecznych. Jednocześnie z pietyzmem oddał on patologie dręczące socjalistyczne zakłady pracy, w których ekwiwalent pensji stanowi alkohol i absurdalne upominki. Choć produkcja nie jest pozbawiona swoistego humoru, to więcej w niej sentymentu wymieszanego z satyrą społeczną niż złośliwej karykatury. Na uwagę zasługuje świetna rola Zdzisława Maklakiewicza oraz Leona Niemczyka – dwóch różnych, ale równie wielowymiarowych postaci. I choć Przyjęcie na dziesięć osób plus trzy cierpi na pewne wady i techniczne niedoróbki, dobrze oddaje klimat pijanej, robotniczej Warszawy, a jednocześnie nie ocenia, a z pewnością – nie krytykuje. Miła pocztówka z czasów słusznie minionych.
Jerzy Gruza – Przyjęcie na dziesięć osób plus trzy
Reżyseria: Jerzy Gruza
Gatunek: komedia obyczajowa
Kraj produkcji: Polska
Rok: 1973
Opublikowano wW kilku zdaniach