Menu Zamknij

Tag: 2019 w filmie

1917

Sam Mendes – 1917

Filmy wojenne mogą być tworzone z różnych pobudek. Niektóre – na przykład Szeregowiec Ryan czy Wróg u bram – nastawione są na dostarczenie dobrego widowiska. Inne, jak Helikopter w ogniu czy Westerplatte Stanisława Różewicza, mają wiernie przedstawić wybraną bitwę. Jeszcze inne niosą przesłanie antywojenne, czego najlepszym przykładem jest klasyczne Na Zachodzie bez zmian, które doczekało się trzech ekranizacji.

Zabawa w pochowanego

Matt Bettinelli-Olpin, Tyler Gillett – Zabawa w pochowanego

Członek rodziny magnatów gier planszowych bierze ślub. Nim jednak jego żona dołączy do familii, musi przejść osobliwy test. Ten bardzo skompresowany opis ujmuje właściwie całą fabułę, w której pojawia się przekazywana z pokolenia na pokolenie klątwa, satanizm i satyra na świętość rodziny. Niestety, mimo iż Bettinelli-Olpin i Gillett chcą połączyć rasowe kino gore z komedią, mają zdecydowanie zbyt mało wyczucia i subtelności, by powstały mariaż uznać za udany.

Pan T.

Marcin Krzyształowicz, Pan T. Pocztówka z powojnia

Niejeden fan Leopolda Tyrmanda jęknął z zawodu, gdy usłyszał, iż pan T. nie ma nic wspólnego z literatem. Osobiście trudno mi nad tym ubolewać. Wprost przeciwnie: zamiast zakompleksionego kabotyna, Marcin Krzyształowicz przedstawia postać znacznie bardziej interesującą – wnikliwego, wrażliwego człowieka, który niespodziewanie wylądował we wczesnym PRL-u i ma wrażenie, jak gdyby się rozbił się na Marsie.

Gdzieś na stołecznym Mariensztacie pionierki właśnie stawiają ludowy dom kultury. Kolejne kamienice śródmieścia wyrastają wokół Alei Jerozolimskich. Góruje nad nimi monumentalna bryła Pałacu Kultury i Nauki, wyłaniająca się niczym peryskop łodzi podwodnej z morza ruin. Nowy ład – ale starzy ludzie. Część spośród nich dostosowuje się do skrzypiącej rzeczywistości, niektórzy jednak nie mają zamiaru iść na kompromis.

Laleczka

Lars Klevberg – Laleczka

Chucky – najbardziej bodaj zabójcza zabawka w dziejach kina – powraca, tym razem w kostiumie uszytym na miarę XXI wieku. W stosunku do oryginalnej koncepcji zmiany są bardzo liczne, a niekiedy także fundamentalne. Tytułowy morderca to już nie opętana duchem zabawka, lecz zbuntowana sztuczna inteligencja, film zaś – oprócz aspektu czysto rozrywkowego – chce w nienachalny sposób skomentować konsumpcjonizm i wątpliwą moralność wielkich korporacji. Klevberg postanawia także wpleść do produkcji stylistyki nieobecne w oryginale.