Pierwsza część W lesie dziś nie zaśnie nikt bezkompromisowo przenosiła na rodzimy grunt pomysły dobrze znane z zachodnich slasherów, wzbogacone pełną świadomością gatunkowych ograniczeń i klisz. Druga część stara się robić to samo, lecz idzie w tym względzie znacznie dalej.
Jeżeli ktokolwiek marzył o polskim slasherze, temu film Bartosza M. Kowalskiego idzie w sukurs. Obóz, nastolatkowie i gęsty las dookoła: co może iść nie tak? Ci, którzy śledzili losy młodzieży bawiącej się na brzegu jeziora Crystal Lake albo przemierzających kamperem bezkresną teksaską prowincję wiedzą, że odpowiedź brzmi: wszystko. Jak to zwykle bowiem bywa, w okolicy natychmiast znajduje się ktoś, kto tylko czekał, by wymordować całą tę Bogu ducha winną grupę.