Czytanie poetów nie jest dziś w modzie. I choć być może nigdy nie było, to obecnie liryka kojarzy się niemal wyłącznie ze szkołą, w której dociekania „co poeta miał na myśli?” zastępują znacznie bardziej zasadne pytanie „co poeta chce powiedzieć mnie?”. Nic zatem dziwnego, że – jak zauważała Wisława Szymborska – tylko niektórzy lubią poezję.
Jeżeli miałbym wskazać jedną zaletę, niewątpliwie płynącą z lektury książki Dariusza Rosiaka, Wielka odmowa, byłoby nią wyeksponowanie tyleż oczywistej, co zbyt rzadko uzmysławianej sobie prawdy, iż nie ma ludzi kryształowych, ani całkowicie i jednoznacznie złych. Owszem, jednostki różnią się postawami oraz priorytetami – przez co niejednokrotnie stają one po przeciwnych stronach barykady – ale uzasadnienie ich działań bywa z gruntu rzeczy takie samo.
Biograficzna opowieść o jednym z najważniejszych twórców polskiego kina przedwojennego, znakomitym dokumentaliście i reżyserze wielu filmów krótkometrażowych. Autorka sięga do prac Cękalskiego, jego listów, a także wspomnień kolegów. Niestety, przedstawiony obraz daleki jest od kompletności. Nie wynika to jednak stąd, iż Lemann nie jest dociekliwa, lecz że bliższe obcowanie z Cękalskim daje wrażenie, iż jest to dobry rzemieślnik, lecz z pewnością nie artysta o szerokich horyzontach intelektualnych.
Kolejna – po książce Wierzyński. Sens ponad klęską – publikacja Wojciecha Wencla, w której autor przybliża losy Skamandrytów. Tym razem pod lupę bierze Jana Lechonia. O tym, że jest to postać tragiczna, świadczy zarówno wieloletnie poetyckie milczenie, jak i co najmniej dwie próby samobójcze (w tym jedna skuteczna). Autor przemierza wraz z twórcą Karmazynowego poematu ulice Warszawy w pierwszych latach XX wieku, następnie przenosi się do stolicy Francji, do Brazylii, a wreszcie – do Nowego Jorku.