Trudno uznać horror za gatunek cieszący się szczególnym szacunkiem. Analogicznie do komedii, ma on przede wszystkim zastosowania użytkowe, a przez to rzadko kiedy pozwala na zaoferowanie czegoś więcej niż lekkiej rozrywki do popcornu. A jednak wśród masowo wydawanych co roku tworów, które na ogół prezentują poziom mniej lub bardziej godny pożałowania, trafiają się prawdziwe perły. Niektóre spośród nich doczekały się uznania, inne zostały zignorowane i zapomniane.
Wyznać muszę, iż nie jestem fanem seriali, w szczególności tych, które nakręcono w ostatnich latach. Choć Z Archiwum X, Falę zbrodni czy amerykańskie The Office to produkcje, które uznaję za wybitne, są to raczej wyjątki potwierdzające regułę. A ta ostatnia głosi, że przeciętny współczesny serial to fabuła pełnego metrażu rozciągnięta na kilka lub kilkanaście godzin, pozbawiona dynamiki, niejednokrotnie wykastrowana z cech dystynktywnych.