Menu Zamknij

Tag: 2020 w teatrze

Cravate Club

Fabrice Roger-Lacan, Cravate Club. Ile zrobisz dla krawata?

Jeden wieczór, dwóch mężczyzn, prosta sytuacja dramatyczna. Jak z tych składników przygotować znakomitą sztukę? Wystarczy umiejętnie zagrać psychologią postaci – ledwie skrywanym resentymentem, zaniżoną samooceną, poczuciem upływającego czasu. Wydaje się proste, ale – zaręczam – wcale takie nie jest. 

Recenzja powstała we współpracy z Teatrem Polonia, który dostarczył zaproszenie na spektakl. Współpraca nie ma wpływu na ostateczny kształt recenzji.

Architekt Bernard (Wojciech Malajkat), nie może uznać kończącego się właśnie dnia za nieudany. Akurat dziś wypadają jego pięćdziesiąte urodziny. Z tej okazji jego żona organizuje przyjęcie–niespodziankę, o którym – jak to zwykle w takich przypadkach bywa – mężczyzna dobrze wie.

Och-teatr, Wspólnota mieszkaniowa

Jiří Havelka, Wspólnota mieszkaniowa. „Oto modlitwa Polaka…”

Wspólnota mieszkaniowa to swoisty mikrokosmos, stanowiący konglomerat trudnej przeszłości, skrzywionych charakterów i powszechnie znanych przywar. Jest to zarazem lustro, w którym odbija się świat tak dobrze znany widzowi. Fakt, że autorem sztuki jest Czech pokazuje zaś dobitnie, że ponadnarodowo podzielać można nie tylko zalety, ale i wady.. 

Recenzja powstała we współpracy z Och-Teatrem, który dostarczył zaproszenie na spektakl. Współpraca nie ma wpływu na ostateczny kształt recenzji.

Podobno z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciach. A jak wypada się z sąsiadami, z którymi na ogół nie łączy nas nic, prócz miejsca zamieszkania? Jiří Havelka, autor Wspólnoty mieszkaniowej, udziela na to pytanie odpowiedzi jednoznacznej, choć pesymistycznej – fatalnie.

Sonata jesienna

Ingmar Bergman, Sonata jesienna. Bezustanna gra

Relacje rodzinne to dla wielu osób temat trudny i bolesny. Wiedząc o tym, Grzegorz Wiśniewski mógł zainscenizować tekst Ingmara Bergmana bezpiecznie dla widzów i aktorów, łagodząc jego wydźwięk, albo – wprost przeciwnie – stworzyć spektakl o niekontrolowanej lawinie brudnych uczuć wyzwalanych przez patologiczny związek matki z córką. Wybrał drugą z tych opcji – z bezapelacyjną korzyścią dla efektu końcowego.  

Ingmar Bergman nigdy nie ukrywał, że sztuka ma dla niego wymiar nie tylko estetyczny, ale również – a może nawet przede wszystkim – terapeutyczny. Nie dziwi zatem, że każde jego dzieło można odczytywać w kluczu biograficznym. Sonata jesienna nie stanowi pod tym względem wyjątku. Szwedzki reżyser zwykł mawiać: „Moi rodzice zrobili wszystko, żeby zniszczyć życie swoim dzieciom”, jego scenariusz jest zaś dobitną próbą rozliczenia się z destrukcyjnymi relacjami rodzinnymi, w szczególności tymi, które łączyły z matką.