Dwójka nowojorskich policjantów zatrzymuje japońskiego przestępcę, którego mają przetransportować do ojczyzny. Oskarżony jednak ucieka, Amerykanie ruszają zaś w pogoń za zbiegiem. W teorii opis ten, brany w raz z rokiem produkcji, sugeruje, iż będziemy mieli tu do czynienia z klasycznym dla lat osiemdziesiątych tzw. cop movie.
Wiejskimi bezdrożami, po urokliwych równinach Mazowsza toczy się konwój wiozący tajemnicze urządzenie, które ma trafić aż do Szczecina. Robotnicy – których liczba jest stanowczo zbyt duża, biorąc pod uwagę skomplikowanie przydzielonego im zadania – prowadzą beznadziejną egzystencję, odmierzaną mozolnie pokonywanymi kilometrami. Sytuacja komplikuje się, kiedy konwój natrafia na zbyt niski wiadukt, którego pokonanie będzie wymagać wiele – rzecz jasna zupełnie bezsensownego – wysiłku.