Kanwę filmu stanowi zamach terrorystyczny, jakiego w roku 1972 dokonano w Monachium w trakcie 20. Letnich Igrzysk Olimpijskich. Tytułowego 5 września członkowie palestyńskiej organizacji „Czarny Wrzesień” porwali, a następnie zamordowali jedenastu sportowców reprezentujących Izrael.
To jeden z tych filmów, który widowiskowo wywraca początkowe oczekiwania widza. Dzieje się to głównie dzięki stopniowemu przejściu od comfort movie do niemalże kryminalnej intrygi, odsłaniającej brudne zakamarki ludzkiej duszy.
Kameralny dramat sportowy. Nastoletnia Julie milczy w obliczu oskarżenia jej trenera o doprowadzenie dawnej zawodniczki do samobójstwa. Co ciekawe, film jest równie ascetyczny, jak ten jednozdaniowy opis. Leonardo Van Dijl tka opowieść z codziennych obrazków z życia typowej na pozór dziewczyny – szkoła, trening, odrabianie lekcji, fizjoterapia, spacer z psem, sen.
Święta Bożego Narodzenia. Funkcjonariusz kontroli lotniskowej zostaje wplątany w intrygę: ma pozwolić na przemycenie śmiercionośnego środka paralityczno-drgawkowego na pokład samolotu. Stawką jest życie ludzi na lotnisku – w tym jego ciężarnej partnerki. Miejsce akcji i bożonarodzeniowa sceneria od razu każą szukać podobieństw z drugą częścią Szklanej pułapki.
Agentka FBI, obdarzona jakoby mocami parapsychicznymi, rusza w pogoń za tajemniczym człowiekiem, który zamieszany jest w sprawy powtarzających się od trzydziestu lat morderstw. Jak się okazuje, sprawa jest dużo bardziej pogmatwana i mroczna, niż początkowo mogłoby się zdawać. Cieszący się niezwykłym powodzeniem wśród tzw. profesjonalnej krytyki ni to thriller, ni pełnoprawny horror, wrażenie może robić co najwyżej bardzo statycznymi, pieczołowicie odmierzonymi kadrami i klimatem.
Kino wojenne to gatunek niezwykle wymagający. Naprawdę dobre produkcje to amalgamat widowiskowości, umiejętnie budowanego napięcia, psychologicznej wrażliwości i wiarygodnie stworzonego świata przedstawionego. Krzysztof Łukaszewicz to jeden z niewielu polskich reżyserów, który dowiódł niejednokrotnie, iż ma warsztat, by spełnić te wymogi. Tym bardziej boli jego widowiskowa porażka.
Bitwa o Monte Cassino to obok bitwy o Anglię jeden z największych sukcesów polskich sił zbrojnych walczących na obczyźnie w czasach ostatniej wojny światowej. Mimo to różnica między Dywizjonem 303 a 2. Korpusem Polskim jest znaczna: o ile ten pierwszy doczekał się kilku filmów, jakkolwiek nad ich jakością można by długo debatować, o tyle losy tego drugiego pozostawały jak dotąd – nie wiedzieć czemu – obszarem niezagospodarowanym przez twórców fabuł.