Menu Zamknij

Tag: Rock

Ping Pong

Kora – Ping Pong

Ostatnia pełnoprawna płyta Kory, a zarazem jedno z jej najwybitniejszych osiągnięć w ostatniej dekadzie artystycznej działalności. Niegdysiejsza wokalistka Maanamu nie ma zamiaru unikać skojarzeń z dawną formacją. Dlatego od samego początku Ping Pong wypełniają utwory stricte rockowe, choć każdemu z nich przypisać można nieco inny charakter. Mocniejsze oblicze Kory przywołują utwory takie jak Nie jestem biała i nie jestem czarna: świetnie zaaranżowane, fantastycznie zaśpiewane i posiadające niedający się podrobić sznyt wokalny, kojarzący się z piosenkami takimi jak Luciolla. Na drugim krańcu znajduje się Radiowa fala, chyba najbardziej liryczna kompozycja na płycie, przywodząca na myśl najlepsze momenty nieodżałowanego Nocnego patrolu.

Rosja i Ameryka

Emigranci – Rosja i Ameryka

Na samym początku było Na falochronie: pacyfistyczny protest song, na którym działalność Emigrantów miała się zakończyć. Niespodziewany i oszałamiający wręcz sukces wspomnianej piosenki sprawił jednak, że w roku 1992 ukazała się pełnoprawna płyta. Biorąc pod uwagę, że w skład zespołu weszli prawdziwi weterani rodzimego rocka, z Edmundem Stasiakiem i Pawłem Kukizem na czele, należałoby spodziewać się albumu bardzo solidnego. I choć rozczarowania rzeczywiście nie ma, to zarazem brakuje powodów do zachwytu.

Bułgarskie centrum

Pidżama Porno – Bułgarskie centrum

Ostatnia płyta zespołu pod wodzą Krzysztofa Grabowskiego przed piętnastoletnią przerwą w nagraniach. Mimo sentymentu, jakim darzę Bułgarskie centrum, jestem w pełni świadomy jej braków. Szybkiej muzyki jest tu jak na lekarstwo, może poza utworem tytułowym, otwierającą krążek piosenką Każdy nowy dzień rodzi nowe paranoje i Wirtualnymi chłopcami. Nawet jednak w tych kompozycjach gitara jedynie okazjonalnie korzysta z mocniejszego przesteru, a moc okiełznana jest za pomocą zabiegów produkcyjnych.

Nieprzygoda

Happysad – Nieprzygoda

Muzycy Happysad od zawsze podkreślali, że celem zespołu nie jest progres w graniu, a wręcz przeciwnie – jego upraszczanie. Mimo to trzecia płyta – często nazywana tą najtrudniejszą – zmusiła Jakuba Kawalca i kolegów do zmiany paradygmatu, bo na omawianym dziś wydawnictwie poszukiwania nowych kierunków są wyraźnie widoczne. Nieprzygoda to różnorodne metra, subtelne klawisze (Milowy las), a także inspiracje brzmieniami meksykańskimi (Taka historia) i jamajskimi (Jałowiec).

Maanam

Maanam, Maanam. Boski Maanam

Pierwsza płyta Maanamu znacząco różni się od współczesnych debiutów. Mówiąc najkrócej, Olga i Marek Jackowscy nie tylko wprowadzili na scenę nową grupę, ale przede wszystkim nowy gatunek muzyczny, naówczas jeszcze nad Wisłą właściwie nieznany. Co ważne, zrobili to w takim stylu, że bez mala po pół wieku rzeczonej płyty słucha się z tą samą niegasnącą przyjemnością. 

W roku 1979 o Maanamie mało kto słyszał. Owszem, grali w nim muzycy rozpoznawalni, jak John Porter czy Milo Kunis, ale zespół nie zdobył szerszej popularności. W roku 1980 o Maanamie słyszał chyba każdy. A wszystko to za sprawą XVIII Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu, podczas którego grupa pod wodzą Olgi i Marka Jackowskich nie zdobyła wprawdzie żadnej nagrody, lecz zachwyciła publiczność. Największym problemem po występie okazał się brak płyty długogrającej – tę zarejestrowano dopiero w lubelskim studiu, a następnie wydano w roku 1981.

Roses

The Cranberries – Roses

Choć Roses miał początkowo ukazać się w roku 2003, za sprawą zawieszenia działalności zespołu na rynek trafił bez mała dekadę później. Trudno jednak mówić, by muzyka na nim zawarta straciła w międzyczasie na aktualności. The Cranberries zawsze miało talent do pisania bardzo chwytliwych piosenek, choć można utyskiwać, że wraz z wiekiem muzycy przejawiali coraz mniejszą ochotę do ostrzejszych numerów, zadowalając się kompozycjami bardziej subtelnymi, by nie rzec – balladowymi.