Piąta i ostatnia płyta brytyjskiego zespołu, którego twórczość – mimo zmian – od zawsze oscylowała na pograniczu rocka i nowej fali. W przeciwieństwie do wcześniejszych albumów (może za wyjątkiem Spirit of Eden), Talk Talk właściwie całkowicie odszedł od standardowych kompozycji na rzecz eksperymentalnych form muzycznych, zmierzających w stronę gatunku nazywanego dekadę później post rockiem. I jeżeli mam być szczery, nowe oblicze grupy podoba mi się jeszcze bardziej niż poprzednie. Utwory takie jak Ascension Day czy Runeii są może dziwaczne, ale zarazem niesamowicie klimatyczne. Momentalnie odczuwa się je jako wilgotne, mroczne, pełne gęstej atmosfery, którą potrafi wykreować bardzo niewiele zespołów, a już praktycznie żaden nie czyni tego równie umiejętnie. Laughing Stock proponuje muzykę wieczorną, nieco samotniczą, pełną łagodności i uroku, a jednocześnie podskórnego niepokoju. (Vide: kakofoniczna partia w After the Flood). A przecież to wszystko udało się osiągnąć przy bardzo skąpym instrumentarium i sporej dawce muzycznej ascezy. Świadczy to najlepiej o talencie kompozytorskim muzyków, w szczególności lidera i wokalisty – Marka Hollisa, który na finałowym krążku osiąga wyżyny kreatywności. Jest to płyta może niedoceniona, ale ze wszech miar udana, którą każdy fan klimatycznej muzyki powinien chociaż raz przesłuchać. Bardzo prawdopodobne, iż zostanie z nią na znacznie dłużej.
Talk Talk – Laughing Stock
Wykonawca: Talk Talk
Tytuł płyty: Laughing Stock
Gatunek: post rock
Data wydania: 1991
Długość: 42:44
Opublikowano wW kilku zdaniach