Menu Zamknij

Kategoria: Film

Teściowie

Jakub Michalczuk – Teściowie

Filmowa adaptacja fenomenalnego dramatu Wstyd autorstwa Marka Modzelewskiego, wystawianego na deskach Teatru Współczesnego. Odwołany przez pana młodego ślub staje się pretekstem do ukazania konfliktu mentalności dwóch całkowicie różnych par rodziców niedoszłych nowożeńców – postępowych kabotynów i cwanych dewotów. W tym początkowo łagodzonym sporze błyskawicznie dochodzi do eskalacji, odsłaniającej popękane charaktery, w których bez trudu możemy dostrzec typy przerysowane, choć znane z codziennego życia.

Był jazz

Feliks Falk – Był jazz

Kolejny film z początku lat 80., stanowiący rozliczenie z „okresem błędów i wypaczeń”, jak w socjalistycznej nowomowie nazywano stalinizm. Tym razem Feliks Falk kreśli biorowy portret środowiska muzycznego, grającego zakazaną, „imperialistyczną” muzykę, czyli tytułowy jazz. Reżyserowi świetnie udało się uchwycić szczerą miłość i pasję do muzyki, a jednocześnie przedstawić je w kontekście bezlitosnych trybów Historii, mielących wszelką indywidualność i przejawy nonkonformizmu. Rezultatem jest produkcja mądrze napisana, świetnie poprowadzona i brawurowo zagrana.

Kamienie na szaniec

Robert Gliński – Kamienie na szaniec

Ekranizacja słynnej książki Aleksandra Kamińskiego, oddanej już kilka dekad wcześniej na filmowej taśmie przez Jana Łomnickiego. Robert Gliński postanowił uwspółcześnić wojenną opowieść i dostosować ją do obecnego odbiorcy – młodego człowieka, wychowanego w kulturze komiksu i kina o superbohaterach. Efekt końcowy budzi zgrozę. Największy zarzut dotyczy uczynienia z głównych postaci rozhisteryzowanych, niesubordynowanych – nomen omen – harcerzyków, dla których wojna to przygoda niczym z książek Karola Maya, a zarazem osobista vendetta.

Stanisław Różewicz, Pasja. Ku ostudzeniu serc

Czy da się mówić o polskich zrywach narodowych, stanowiących – z nielicznymi wyjątkami – ciąg mniejszych lub większych klęsk, bez gorącej apologii albo bezlitosnego łajania? Stanisław Różewicz dowodzi, że nie tylko jest to możliwe, ale także – że to jedyny sposób, by zrozumieć dzieje naszego kraju, a zarazem ludzi, którzy je kształtowali. Wystarczy opowiadać i pokazywać, a nie pouczać.

Burzliwe dzieje naszego kraju zapraszają, by odczytywać je w różnych kluczach. Jednym z najbardziej oczywistych jest klucz zrywów narodowych, które zwłaszcza w okresach zniewolenia przez państwa ościenne wybuchały nie rzadziej niż co kilkadziesiąt lat. Na ogół nasza wiedza o tych wydarzeniach jest powierzchowna, a ich wyobrażenie – idealistyczne: krytykujemy je albo dowodzimy ich słuszności, zapominając że za każdym powstaniem stoją aktorzy – politycy, dyplomaci, zwyczajni żołnierze i cywile.