Ekranizacja książki takiej jak Inni ludzi to zadanie beznadziejnie wręcz trudne. Jak bowiem tchnąć życie w zbiór memów o współczesnej kulturze, widzianej – po Freudowsku – jako źródło nieustannych cierpień? Na szczęście Aleksandra Terpińska to reżyserka na tyle zdolna, iż wyciska ona z tekstu źródłowego cały potencjał, to zaś, co dorzuca od siebie, stanowi dużą wartość dodaną.
„Ile razy można oglądać to samo?” – chciałoby się donośnie zapytać po projekcji pełnometrażowego debiutu Aleksandry Terpińskiej. Ile jeszcze razy Warszawa (lub dowolna inna polska metropolia) zostanie sprowadzona do szarego morza betonu, upadłego bardziej niż Gotham City, opanowanego przez alkoholików i narkomanów, a przede wszystkim ludzi cierpiących na całkowity uczuciowy chłód, niczym klątwa przekazywany z pokolenia na pokolenie? O blokowiskach w latach dziewięćdziesiątych – tych, na których panowała beznadzieja, bieda i prawo silniejszego – opowiadał fantastyczny Poniedziałek Witolda Adamka, a z perspektywy czasu – Jesteś bogiem Leszka Dawida.