Menu Zamknij

Kategoria: Film

Popiół i diament

Andrzej Wajda, Popiół i diament. Pozostał popiół

Popiół i diament to jeden z tych filmów, o których napisano bardzo wiele. Co zaskakujące, wśród dziesiątek mniej lub bardziej dogłębnych analiz nikt nie podjął się podstawowego zadania – uzasadniania wielkość tej produkcji w języku zrozumiałym i pozbawionym kwiecistych metafor. Po namyśle przestaje mnie to jednak dziwić: dosłowność to najlepszy sposób, by obnażyć całą miałkość dzieła Andrzeja Wajdy.

Kino doprawdy bywa nieprzewidywalne. Któż by się spodziewał, że jednym z najważniejszych filmów rodzimej kinematografii zostanie produkcja oparta na książce fundamentalnie zakłamanej, a do tego pełna realizacyjnych nieudolności i pozbawiona psychologicznej głębi? A jednak taki właśnie casus będę dziś analizował. Jest to zadanie tym trudniejsze, iż filmy Andrzeja Wajdy na ogół spotykają się z kultem, a nie solidną analizą. Ta ostatnia jest jednak niezbędna, by móc głośno powiedzieć: król jest boleśnie wręcz nagi.

Trzy kolory. Czerwony

Krzysztof Kieślowski, Trzy kolory. Czerwony. Zero absolutne

Ostatni film Krzysztofa Kieślowskiego to dzieło, które nie tylko spośród jego słynnego tryptyku, ale ogólnie całej filmografii, ma największe pretensje do sztuki wyższej. Niestety, choć reżyser sprawnie operuje technikami, by takie wrażenie wywołać, Czerwonemu brakuje treści, którą tę pieczołowicie skrojoną formę dałoby się wypełnić. W efekcie, zamiast głębokich przeżyć, produkcja budzi jedynie obojętność.

Mając w pamięci łacińskie powiedzenie finis opus coronat, można byłoby sobie szczerze życzyć, by film zamykający tryptyk Trzy kolory – a zarazem ostatnie dzieło w dorobku Krzysztofa Kieślowskiego – stanowił osiągnięcie szczytowe, wieńczące karierę jednego z najwybitniejszych polskich twórców kina. A jednak w chwili wejścia Czerwonego do kin krytyka, która nie przeczuwała jeszcze, iż jest to pożegnanie reżysera ze srebrnym ekranem, okazała się wyjątkowo niełaskawa. Twórcy zarzucano przeintelektualizowanie, braki scenariuszowe, a nawet wyraźne ciążenie ku operze mydlanej.

Facet (nie)potrzebny od zaraz

Weronika Migoń – Facet (nie)potrzebny od zaraz

Trzydziestoletnia Zosia zostaje zdradzona przez narzeczonego. Czując na karku oddech upływającego czasu, kobieta postanawia szybko znaleźć odpowiedniego partnera, z którym mogłaby spędzić resztę życia. W tym celu spotyka się ze swoimi byłymi chłopakami. Debiut (a zarazem jedyny film fabularny) Migoń nie jest z pewnością komedią romantyczną, na jaką go kreowano. Jednocześnie, za sprawą pozornej lekkości, daleko mu do pełnoprawnego dramatu.

Odnajdę cię

Beata Dzianowicz – Odnajdę cię

Policjantka Justa (Ewa Kaim) wraz z zespołem zajmuje się sprawą stacjonujących przed laty w Afganistanie żołnierzy, którzy giną w tajemniczych okolicznościach. Wkrótce nieznany zabójca porywa córkę kobiety. Justa staje do walki, w której będzie musiała balansować na granicy prawa. Już ten krótki opis dobitnie dowodzi, iż Beata Dzianowicz – odpowiedzialna nie tylko za reżyserię, ale także za scenariusz – nie stara się komplikować fabuły i realizuje film oparty na spranym motywie osobistej wojny przeciwko złu.

Raport Pileckiego

Krzysztof Łukaszewicz, Raport Pileckiego. Brunatno-czerwona zaraza

Kino w zamierzeniu patriotyczne, w którym mowa o prawdziwych bohaterach, nie zaś tylko o ich karykaturach, jak w przypadku Maćka Chełmickiego, stwarza ryzyko zabrnięcia w hagiografię, podszytą apologetycznym nacjonalizmem. Całe szczęście Krzysztof Łukaszewicz ma wystarczająco wiele wyczucia, by skierować się w drugą stronę i z herosa, jakim był Witold Pilecki, wydobyć zwyczajnego człowieka. 

Raport Pileckiego to kolejny w ostatnich latach film poświęcony żołnierzom wyklętym. Choć temat ten bywa obiektem sporów w obszarze polityki historycznej, stwierdzenie, że tytułowy bohater zasługuje na utrwalenie w zbiorowej pamięci, nie budzi raczej kontrowersji. Oficer przedwojennego Wojska Polskiego, konspirator Armii Krajowej, dobrowolny więzień Auschwitz, z którego słał wiadomości opisujące bestialstwo niemieckiego okupanta, w wolnym z nazwy kraju zgładzony przez komunistyczny rząd trzymany na sowieckim pasku.

Niebezpieczni dżentelmeni

Maciej Kawalski – Niebezpieczni dżentelmeni

Cztery postaci znane większości z nas z podręczników od polskiego – Tadeusz Żeleński, Witkacy, Bronisław Malinowski i Joseph Conrad – budzą się w pokoju po narkotykowym tripie. Okazuje się, że wraz z nimi w pomieszczeniu znajduje się też trup słynnego francuskiego literata. Rozpoczyna się szalona ucieczka przez całe Zakopane, podczas której bohaterowie spotkają m.in. Karola Szymanowskiego, Józefa Piłsudskiego, a nawet Włodzimierza Lenina.

Pociąg

Jerzy Kawalerowicz, Pociąg. Kino sypialne pierwszej klasy

Jak mawia stare przysłowie, naśladowanie to najwyższa forma pochlebstwa. Jeżeli to prawda, wówczas bez obaw można powiedzieć, że Jerzy Kawalerowicz postanowił złożyć hołd kinu włoskiemu i francuskiemu z przełomu XX wieku. Niestety, samo odtwarzanie rozwiązań formalnych nie wystarczy, by dorównać Felliniemu i Buñuelowi.

Do rangi prawidłowości urasta już moja obserwacja, że im film bardziej doceniany w momencie premiery, tym jego odczytanie po latach wypada gorzej.* Jedynym bodaj wytłumaczeniem takiego stanu rzeczy wydaje się osławiony efekt Mandeli, czyli żyjące w zbiorowej świadomości złudzenie, którzy wszyscy biorą za niepodważalną prawdę. Jak inaczej bowiem wyjaśnić szeroko podzielane przeświadczenie o wielkości danego dzieła, mimo jego oczywistych niedociągnięć i mankamentów, które musiały pobudzać do krytyki już w dniu premiery?

Kolej na miłość

Miguel Velez – Kolej na miłość

Są święta Bożego Narodzenia. Młody chłopak o nieprzypadkowym imieniu Mikołaj wsiada do losowego pociągu zauroczony piękną nieznajomą. Na pokładzie maszyny spotyka on całą galerią dziwacznych postaci, takich jak konduktor-służbista, mężczyzna, który nie może uciszyć niemowlaka, parę, która zgubiła swoje dzieci i kochliwą pracowniczka Warsu. Niestety, nawet te obdarzone sporym potencjałem komediowym typy nie są w stanie uratować filmu pod wieloma względami bardzo przeciętnego.

W jak morderstwo

Piotr Mularuk – W jak morderstwo

Kochająca matka i przykładna żona, Magda (Anna Smołowik) przypadkowo znajduje w parku ciało młodej kobiety. Śledztwo w sprawie morderstwa prowadzi komisarz Jacek Sikora (Paweł Domagała), niegrzeszący błyskotliwością – by ująć rzecz oględnie – dawny kolega Magdy. Owa nietypowa para, pomimo początkowych animozji, cierpliwie współpracuje, by znaleźć zabójcę, a przy okazji rozwikłać także inne niewyjaśnione sprawy z przeszłości. Piotr Mularuk uwarzył w swej produkcji prawdziwą mieszankę różnorodnych stylistyk i nawiązań.

Czarna owca

Aleksander Pietrzak, Czarna owca. Widz, czyli baran

Nie mam nic przeciwko tworzeniu filmów o dysfunkcjach i patologiach. Mam natomiast bardzo wiele do powiedzenia przeciwko filmom, które rzeczone zjawiska nie tylko traktują jako normę, ale także starają się przebrać w ramy moralitetu, by ową normę uznać za godną naśladowania.

Sprawdzony przepis na współczesne polskie kino wymaga wykorzystania kilku składników: doniosłego problemu społecznego jako kluczowego punktu fabuły, nieznośnego moralizmu polegającego na nachalnym wykładaniu odbiorcy poglądów reżysera lub scenarzysty, galerii poważnie zaburzonych postaci promujących zupełny moralny i intelektualny upadek, wreszcie – zwłaszcza w przypadku komedii – wyraźnie zaznaczonych pretensji do sztuki wyższej, co na ogół kończy się pozbawieniem produkcji komizmu.