Autor – wybitny historyk sztuki i wieloletni pracownik petersburskiego Ermitażu – postanawia odbrązowić obraz Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, czyli starcia ZSRR z Niemcami. Wysłany na front w wieku osiemnastu lat, Nikulin dokonuje niezwykle gorzkich, ale celnych obserwacji, dotyczących tego, czym w istocie był rzeczony konflikt zbrojny. W przeciwieństwie do pocztówkowej wizji bitew, w których potężna Armia Czerwona miażdży wroga nieposkromioną siłą sowieckiego żołnierza, Sołdat opisuje rzeczywistość diametralnie inną. Składają się na nią bezsensowne decyzje kosztujące życie setek tysięcy ludzi, pijaństwo, rozpusta, brud, nędza i krew. W oczach Nikulina wojna zawsze degraduje człowieka do zwierzęcia, a ta prowadzona przez Stalina i jego podwładnych dodatkowo zmieliła w swych trybach miliony istnień. Dokument rosyjskiego uczonego wyróżnia się nie tylko swoją brutalnością, bezpośredniością i szczerością, ale także tym, iż pierwotnie pisany był do szuflady: ukończony w roku 1975 rękopis doczekał się wydania dopiero trzydzieści lat później. Może właśnie dzięki temu ten porażający naturalizm sprawia, iż Sołdat to w mojej opinii najwybitniejszy utwór antywojenny, jaki dane mi było czytać. Żadna proza – zwłaszcza tak żałosna, jak osławiony Paragraf 22 Josepha Hellera – nie jest w stanie oddać całego absurdu zabijania się o kawałek ziemi, jak te słowa, opisujące przeżycia wrażliwego nastolatka, spisane ręką dojrzałego, ale głęboko poranionego miłośnika sztuki. „Wojna to najpodlejszy przejaw ludzkiego działania”, pisze Nikulin, sugerując zarazem, że każdy, kto staje w jej obronie, postępuje zwyczajnie niemoralnie. Na ogół takie deklaracje zbywam wzruszeniem ramion jako przejaw dobrze brzmiącej mowy-trawy. Tym razem mam jednak bardzo silne poczucie, że każda strona prowadzi do tej nieuchronnej konkluzji. Dlatego jest to proza tak ważna i tak angażująca.
Nikołaj Nikulin – Sołdat
Autor: Nikołaj Nikulin
Przekład: Agnieszka Knyt
Gatunek: literatura faktu
Wydawnictwo: PWN
Rok wydania: 2013
Opublikowano wW kilku zdaniach