Niewielu jest w naszym kraju autorów tak bezkompromisowo karykaturujących klasę średnią jak Marek Modzelewski. Swych ponadprzeciętnych zdolności w tym względzie najdobitniej dowiódł on we Wstydzie – fenomenalnym dramacie, zderzającym postawy dwóch całkowicie odmiennych par: kabotyńskich prowincjuszy i miejskich dorobkiewiczów. W Inteligentach fundamentalne pęknięcie, stanowiące zarzewie konfliktu, przebiega w innym miejscu – a de facto w wielu punktach jednocześnie, dotyczy bowiem szeroko pojętych przekonań: politycznych, religijnych i obyczajowych.
Agentka FBI, obdarzona jakoby mocami parapsychicznymi, rusza w pogoń za tajemniczym człowiekiem, który zamieszany jest w sprawy powtarzających się od trzydziestu lat morderstw. Jak się okazuje, sprawa jest dużo bardziej pogmatwana i mroczna, niż początkowo mogłoby się zdawać. Cieszący się niezwykłym powodzeniem wśród tzw. profesjonalnej krytyki ni to thriller, ni pełnoprawny horror, wrażenie może robić co najwyżej bardzo statycznymi, pieczołowicie odmierzonymi kadrami i klimatem.
Rok 2008 przyniósł jedną z najbardziej kontrowersyjnych książek ostatnich lat. Mowa o Homobiografiach Krzysztofa Tomasika. Autor, który określa się na tylnej okładce jako „badacz polskiego homoseksualizmu”, poświęcił swą pracę postaciom świata literatury końca XIX oraz całego XX wieku, które rzekomo były homo- lub (wbrew tytułowi) biseksualne. A lista nazwisk jest długa i wyjątkowo kontrowersyjna. W przypadku osób takich jak Jarosław Iwaszkiewicz, Jan Lechoń czy Jerzy Zawieyski trudno mówić o zaskoczeniu.
Wydany przed ponad półwieczem debiut Neila Younga odsłania przed słuchaczem wrażliwego muzyka wyraźnie zainspirowanego amerykańskim folkiem w jego mrocznej wersji, pozbawionej popowego zadęcia, charakterystycznego dla współczesnego country. Stąd na płycie pojawia się przede wszystkim charakterystyczne dla tego gatunku instrumentarium: gitara (często akustyczna), skrzypce, niekiedy odezwą się organy. Jednak za pomocą tych ograniczonych środków wyrazu Young proponuje naprawdę niezłe kompozycje, idące znacznie dalej niż typowe utwory dla podstarzałych kowbojów.
Klasyczna książka Tomasza Szaroty, która doczekała się aż czterech wydań. Nie bez powodu: autor wykonał iście benedyktyńską pracę, by na podstawie dokumentów, opracowań i wspomnień zrekonstruować bez mała każdy aspekt życia w okupowanej stolicy – zarówno z perspektywy naszych rodaków, jak również Niemców. Dzięki temu czytelnik otrzymuje potężne kompendium wiedzy na temat jedzenia, ubioru, transportu, kultury, pracy, handlu, przestępczości etc.
Nadmorska miejscowość Antonio Bay wkrótce będzie obchodzić stulecie swego powstania. W noc poprzedzającą święto nad miasteczkiem zastyga gęsta mgła, z której wyłaniają się żądne zemsty duchy. Aby przeżyć, mieszkańcy muszą znaleźć odpowiedź na pytanie, kim są ci, którzy wyszli z głębin morza, a także dlaczego nawiedzili Antonio Bay. Choć film wydaje się typowym do bólu horrorem, John Carpenter to zbyt utalentowany reżyser, by chodzić na skróty i ograniczać się do banalnych rozwiązań.
Na fali rosnącej popularności tzw. historii ludowej powstało w ostatnim czasie bardzo wiele publikacji próbujących przybliżyć zagadnienie roli, jaką niższe warstwy społeczne odegrały w dziejach naszego kraju. W publikacji Zapomniani. Chłopi w Wojsku Polskim głównym przedmiotem zainteresowania jest tytułowe chłopstwo, walczące na przestrzeni wieków w różnych – nie tylko polskich – oddziałach wojskowych: od piechoty wybranieckiej, przez ludowe oddziały powstańcze po Bataliony Chłopskie.
Na samym początku było Na falochronie: pacyfistyczny protest song, na którym działalność Emigrantów miała się zakończyć. Niespodziewany i oszałamiający wręcz sukces wspomnianej piosenki sprawił jednak, że w roku 1992 ukazała się pełnoprawna płyta. Biorąc pod uwagę, że w skład zespołu weszli prawdziwi weterani rodzimego rocka, z Edmundem Stasiakiem i Pawłem Kukizem na czele, należałoby spodziewać się albumu bardzo solidnego. I choć rozczarowania rzeczywiście nie ma, to zarazem brakuje powodów do zachwytu.
Kino doprawdy bywa nieprzewidywalne. Któż by się spodziewał, że jednym z najważniejszych filmów rodzimej kinematografii zostanie produkcja oparta na książce fundamentalnie zakłamanej, a do tego pełna realizacyjnych nieudolności i pozbawiona psychologicznej głębi? A jednak taki właśnie casus będę dziś analizował. Jest to zadanie tym trudniejsze, iż filmy Andrzeja Wajdy na ogół spotykają się z kultem, a nie solidną analizą. Ta ostatnia jest jednak niezbędna, by móc głośno powiedzieć: król jest boleśnie wręcz nagi.
Pod tytułem Chamowo skrywa się dziennik, jaki Białoszewski prowadził w latach 70., po zamieszkaniu w jednym z warszawskich bloków, tzw. mrówkowcu, któremu zresztą poświęcił kilka utworów (m.in. znany Ja stróż latarnik). Poeta zajął mieszkanie na najwyższym, jedenastym piętrze, skąd mógł obserwować otoczenie bliższe i dalsze. Szczególnie intrygujące okazuje się to pierwsze: prości robotnicy, chłopi, ale i inteligencja, słowem – obcy, zupełnie różni ludzie upchnięci nagle na ograniczonej powierzchni, którą muszą współdzielić.