Mimo że przygoda Anety Adamek z Bladymi Lokami okazała się krótkotrwała, a do tego zakończyła się skandalem związanym z odejściem z grupy na kilka godzin przed koncertem na festiwalu Woodstock, to zaowocowała jedną z najlepszych płyt w historii zespołu. Nie mów nikomu to kawał mocarnego, surowego, ale niepozbawionego melodyjności punk rocka. Na pozór nie znajdzie się tu nic nowego w porównaniu z poprzednimi wydawnictwami. Mimo to tym razem każdy z dystynktywnych składników stylu „zagrał” razem.
Biograficzna opowieść o jednym z najważniejszych twórców polskiego kina przedwojennego, znakomitym dokumentaliście i reżyserze wielu filmów krótkometrażowych. Autorka sięga do prac Cękalskiego, jego listów, a także wspomnień kolegów. Niestety, przedstawiony obraz daleki jest od kompletności. Nie wynika to jednak stąd, iż Lemann nie jest dociekliwa, lecz że bliższe obcowanie z Cękalskim daje wrażenie, iż jest to dobry rzemieślnik, lecz z pewnością nie artysta o szerokich horyzontach intelektualnych.
Trudno uznać horror za gatunek cieszący się szczególnym szacunkiem. Analogicznie do komedii, ma on przede wszystkim zastosowania użytkowe, a przez to rzadko kiedy pozwala na zaoferowanie czegoś więcej niż lekkiej rozrywki do popcornu. A jednak wśród masowo wydawanych co roku tworów, które na ogół prezentują poziom mniej lub bardziej godny pożałowania, trafiają się prawdziwe perły. Niektóre spośród nich doczekały się uznania, inne zostały zignorowane i zapomniane.
Mając w pamięci łacińskie powiedzenie finis opus coronat, można byłoby sobie szczerze życzyć, by film zamykający tryptyk Trzy kolory – a zarazem ostatnie dzieło w dorobku Krzysztofa Kieślowskiego – stanowił osiągnięcie szczytowe, wieńczące karierę jednego z najwybitniejszych polskich twórców kina. A jednak w chwili wejścia Czerwonego do kin krytyka, która nie przeczuwała jeszcze, iż jest to pożegnanie reżysera ze srebrnym ekranem, okazała się wyjątkowo niełaskawa. Twórcy zarzucano przeintelektualizowanie, braki scenariuszowe, a nawet wyraźne ciążenie ku operze mydlanej.
Wykonujący muzykę dance zespół Sub Sub po pożarze studia i utracie całego sprzętu oraz materiału przedzierzgnął się w Doves, pierwszą nagraną pod nowym szyldem płytą jest zaś właśnie Lost Souls. U podstaw krążka leży zatem dramat – udało się go jednak przełożyć na wielkie osiągnięcie artystyczne. Omawiany dziś album nie ma bowiem słabych punktów. Począwszy od Firesuite, na A House skończywszy, każda z piosenek to pokaz kompozytorskiego kunsztu i producenckiego mistrzostwa.
Jedna z nowszych premier Teatru Narodowego (która jednak – o ile mi wiadomo – od czasu publikacji pierwotnej wersji tej recenzji zdążyła spaść z afisza) sięga do tekstu zaliczanego w poczet najtrudniejszych w literaturze XX wieku. Zamek Franza Kafki to swoista powieść-kameleon, co wynika nie tylko z faktu, iż – podobnie jak w przypadku innych dzieł praskiego pisarza – dysponujemy jej niedokończonym szkicem, ale również stąd, że w założeniu ma być ona surrealistyczną impresją, w której fabuła pełni funkcję drugorzędną. Paweł Miśkiewicz dowodził jednak niejednokrotnie, iż takie wyzwania są mu niestraszne.
Trzydziestoletnia Zosia zostaje zdradzona przez narzeczonego. Czując na karku oddech upływającego czasu, kobieta postanawia szybko znaleźć odpowiedniego partnera, z którym mogłaby spędzić resztę życia. W tym celu spotyka się ze swoimi byłymi chłopakami. Debiut (a zarazem jedyny film fabularny) Migoń nie jest z pewnością komedią romantyczną, na jaką go kreowano. Jednocześnie, za sprawą pozornej lekkości, daleko mu do pełnoprawnego dramatu.
Przedwojenny ziemianin, właściciel majątku Podlesie (dziś pogranicze województwa śląskiego i świętokrzyskiego), napisał dla potomnych książkę – wydaną pół wieku po jego śmierci – w której przedstawia prozę wiejskiego życia w początkach ubiegłego stulecia. Nie brak tu historii o trudach prowadzenia gospodarstwa, stosunkach społecznych, polowaniach, zabawach, nauce, wojnach – a także całej góry fascynujących anegdot.
Policjantka Justa (Ewa Kaim) wraz z zespołem zajmuje się sprawą stacjonujących przed laty w Afganistanie żołnierzy, którzy giną w tajemniczych okolicznościach. Wkrótce nieznany zabójca porywa córkę kobiety. Justa staje do walki, w której będzie musiała balansować na granicy prawa. Już ten krótki opis dobitnie dowodzi, iż Beata Dzianowicz – odpowiedzialna nie tylko za reżyserię, ale także za scenariusz – nie stara się komplikować fabuły i realizuje film oparty na spranym motywie osobistej wojny przeciwko złu.
Gdyby Stanisław Przybyszewski żył dziś, z pewnością zostałby okrzyknięty literackim celebrytą, a o jego wybrykach rozpisywałyby się wszystkie portale plotkarskie. Biografia pisarza daje wgląd w życie skandalisty, budzącego obyczajowe kontrowersje zarówno nad Renem, jak i nad Wisłą. Jednocześnie nie sposób odmówić mu zasług stricte artystycznych: wszak nie tylko zaliczał się on do czołowych postaci berlińskiej bohemy końca XIX wieku, ale przede wszystkim należał do najważniejszych przedstawicieli tradycji młodopolskiej.