Menu Zamknij

Kategoria: Film

Berberian Sound Studio

Peter Strickland – Berberian Sound Studio

Brytyjski dźwiękowiec przyjeżdża do Włoch, by podjąć pracę przy niskobudżetowym filmie grozy. Szybko okazuje się jednak, że zadanie to zaczyna go psychicznie przerastać. Sam pomysł – szkatułkowy film w filmie, a przy okazji hołd dla tych, których nie widać przed kamerą – jest świetny. Niestety, zupełnie brakło scenariusza, by przedstawić go w przekonującej formie. Strickland chce pokazać wrażliwego artystę, który osuwa się w odmęty szaleństwa, nie potrafi jednak zbudować narracji, która mogłaby przykuć uwagę, nie mówiąc już o tym, że w filmie nie ma cody!

Chryzantemy

Magdalena Zambrzycka-Pukaluk – Chryzantemy

Kinga Jasińska (Anna Andrzejewska) wraca po studiach polonitycznych do rodzinnego domu. Okazuje się, że w opuszczonej przed laty małej miejscowości nie ma dla niej odpowiedniej pracy, a na dodatek nie najlepiej układa jej się z rodzicami. Wkrótce poznaje autsajderkę i malarkę Łysą (Sara Celler-Jezierska), z którą zaprzyjaźnia się i stopniowo spędza coraz więcej czasu. Tymczasem rodzice, żyjący z uprawy tytułowych kwiatów, popadają w tarapaty finansowe, nakręcające spiralę coraz większych problemów.

Córka

Tomasz Wolski – Córka

Zmęczona, rozczarowana życiem Marta (Katarzyna Krzanowska) organizuje przyjęcie dla nastoletniej córki. Dziewczyna nie wraca jednak wieczorem do domu. Bezradna kobieta kontaktuje się z własną matką (Teresa Budzisz-Krzyżanowska), z którą nie utrzymywała kontaktu przez ostatnie trzy dekady. Obie rozpoczynają gorączkowe poszukiwania, przemierzając skąpane w mroku ulice Warszawy. Na pierwszy rzut oka zarysowany wyżej pomysł powinien stanowić punkt wyjścia dla zrealizowania angażującej opowieści o zrastaniu się dawno zadanych ran i jedności w sytuacjach granicznych.

Kos

Paweł Maślona, Kos. Bajka o Kościuszce

Na ogół na łamach tej strony staram się unikać ironii w myśl dewizy, że naigrywanie się z dzieła kultury znamionuje najczęściej nieumiejętną próbę ukrycia braku rzeczowych argumentów. Tym razem jednak nie potrafię się powstrzymać głównie ze względu na to, jak często film Kos przyrównuje się do produkcji Quentina Tarantino. A zatem, nawiązując do słynnego mema: dziecko prosi o film Tarantino. Mama odpowiada: „Mamy Tarantino w domu”. Rzeczoną domową wersją autora Pulp Fiction okazuje się właśnie Paweł Maślona i jego najnowszy film.

Co to konia obchodzi

Grażyna Popowicz – Co to konia obchodzi?

Wiejskimi bezdrożami, po urokliwych równinach Mazowsza toczy się konwój wiozący tajemnicze urządzenie, które ma trafić aż do Szczecina. Robotnicy – których liczba jest stanowczo zbyt duża, biorąc pod uwagę skomplikowanie przydzielonego im zadania – prowadzą beznadziejną egzystencję, odmierzaną mozolnie pokonywanymi kilometrami. Sytuacja komplikuje się, kiedy konwój natrafia na zbyt niski wiadukt, którego pokonanie będzie wymagać wiele – rzecz jasna zupełnie bezsensownego – wysiłku.

Ostatni Komers

Dawid Nickel, Ostatni komers. Młodzieży portret obcy

Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego w polskim kinie wiek nastoletni częściej niż z pogłębioną analizą spotyka się ze skarykaturyzowaniem. Dość stwierdzić, że rodzimi twórcy – zamiast podejść do problemów dorastania ze zrozumieniem i wrażliwością – wydają się ograniczać badanie tematu do śledzenia rozmów z psychologami w telewizjach śniadaniowych i zdroworozsądkowych diagnoz socjologicznych, które w adolescencji widzą rozsadnik moralnego upadku i dowód na ostateczny kres znanej dotychczas kultury.

Wkręceni

Piotr Wereśniak – Wkręceni

Trójka pracowników śląskiej fabryki samochodów osobowych traci zatrudnienie. Aby zapomnieć o tym smutnym wydarzeniu, udają się na imprezowy wieczór do Warszawy, sfinansowany odprawą jednego z nich. W drodze powrotnej przymusowo zatrzymują się w małej miejscowości, gdzie lokalni mieszkańcy biorą ich za niemieckich biznesmenów, mających w okolicy zbudować fabrykę. Już ten lakoniczny opis sugeruje, że Wereśniak nie zamierza wychodzić poza wykorzystanie klasycznego komediowego motywu qui pro quo w odsłonie – co by nie mówić – cokolwiek prostackiej.

Panny z Wilka

Andrzej Wajda, Panny z Wilka. Mury opuszczonego kościoła

Jarosław Iwaszkiewicz posiadał niezwykły talent do pisania historii, które bez większego trudu da się przełożyć na język filmu. Nie może zatem dziwić, że lista jego dzieł – głównie opowiadań – które doczekały się ekranizacji, liczy kilkadziesiąt pozycji. Wśród nich są tak wybitne obrazy jak Ryś Stanisława Różewicza czy Matka Joanna od aniołów Jerzego Kawalerowicza. Panny z Wilka to natomiast tekst wyjątkowo trudny do oddania na celuloidowej taśmie – jednostajny, melancholijny, chwytający za serce refleksyjnością, trudną do wyrażenia obrazem.

Weekend

Cezary Pazura – Weekend

Aż trudno uwierzyć, że tak doświadczony aktor jak Cezary Pazura, pracujący na dziesiątkach planach filmowych z największymi polskimi reżyserami, mógł stworzyć film tak zły jak Weekend. Szumne zapowiedzi zwiastowały kino gangsterskie w stylu Quentina Tarantino, a to coś, czego w naszym kraju jeszcze nie widzieliśmy. I jak na razie nie zobaczymy, bo różnica między Pulp Fiction a Weekendem jest mniej więcej taka sama jak między Kac Vegas i Kac Wawą. Film Pazury ma przede wszystkim jedną ogromną wadę: scenariusz, który bardzo rzadko bawi, za to nieprzyzwoicie często boleśnie żenuje.

Grawitacja

Alfonso Cuarón – Grawitacja

Dwójka astronautów zostaje uwięziona na orbicie, gdzie musi walczyć o przeżycie. To zdanie nie jest zarysem ogólnej idei filmu, ale jego wiernym streszczeniem: poza katastrofą statku i próbami powrotu na powierzchnię planety, nie dzieje się tu nic więcej. Szybko okazuje się, że pomysł na scenariusz, nadający się co najwyżej na krótki metraż, ale z jakiegoś powodu rozciągnięty do półtorej godziny, jest najmniejszym z problemów Grawitacji. O wiele poważniejsze są fabularne głupoty, stanowiące widowiskowe pogwałcenie zasady prawdopodobieństwa, a przy okazji – inteligencji widza.