Kinga Jasińska (Anna Andrzejewska) wraca po studiach polonitycznych do rodzinnego domu. Okazuje się, że w opuszczonej przed laty małej miejscowości nie ma dla niej odpowiedniej pracy, a na dodatek nie najlepiej układa jej się z rodzicami. Wkrótce poznaje autsajderkę i malarkę Łysą (Sara Celler-Jezierska), z którą zaprzyjaźnia się i stopniowo spędza coraz więcej czasu. Tymczasem rodzice, żyjący z uprawy tytułowych kwiatów, popadają w tarapaty finansowe, nakręcające spiralę coraz większych problemów. Reżyserce bez wątpienia przyświecał ważny cel: zwrócenie uwagi na sytuację młodych ludzi, którzy po długich, choć nie zawsze owocnych studiach, powracają w granice swojego małego świata i zupełnie nie umieją się w nim odnaleźć. Niestety, mimo doniosłego przesłania, film cierpi na wyraźne braki w warstwie scenariuszowej: dotyczy to przede wszystkim postaci, które wypadają bardzo papierowo, przez co niejednokrotnie trudno zrozumieć kierujące nimi motywacje. Jeżeli dodać do tego błędy obsadowe – mimo całej sympatii do Krzysztofa Dracza, nie potrafię zobaczyć w nim rozpijającego się proletariusza – a także nielicujące z logiką galicyzmy, takie jak główna bohaterka jadąca do domu na rowerze polną drogą, ubrana we wzorzystą sukienkę, otrzymamy najkrótsze streszczenie tego, czym są Chryzantemy. Niestety, sprawna realizacja nie zdołała przykryć mankamentów fabularnych, które okazują się największą bolączką filmu.
Magdalena Zambrzycka-Pukaluk – Chryzantemy
Reżyseria: Magdalena Zambrzycka-Pukaluk
Gatunek: dramat
Kraj produkcji: Polska
Rok: 2015
Opublikowano wW kilku zdaniach