Biograficzna opowieść o Januszu Korczaku, jednym z pionierów polskiej myśli pedagogicznej. Wajdy nie interesuje jednak cały życiorys tytułowej postaci, lecz przede wszystkim okres tuż przed wybuchem II wojny światowej i po jej rozpoczęciu. Jak można się domyślić, film dzieli te same zalety i wady z innymi dziełami pochodzącego z Suwałk reżysera. Do tych pierwszych zaliczyć należy przede wszystkim fenomenalne aktorstwo: Wojciech Pszoniak kreuje postać pełnokrwistą, która łączy w sobie pasję i zaangażowanie ze stoicyzmem.
Tytułowy zabójca, wykonujący morderstwa na zlecenie, zawodzi podczas jednego z zamachów. Ścigany przez byłych pracodawców, chce się zemścić, choć nie bardzo wiadomo, za co, skoro – jak dowiadujemy się z dalszej części – likwidacja nierzetelnego killera to standardowa praktyka stosowana w świecie płatnych zabójstw. Fincher, który lata temu był jednym z moich ulubionych reżyserów, już od lat nie nakręcił niczego, co zbliżałoby się do jego najwybitniejszych osiągnięć w rodzaju Siedem.
Nagrodzony Oscarem film dokumentalny opowiadający o pierwszych trzech tygodniach oblężenia ukraińskiego Mariupola. Choć krytyka filmu może wydawać się cokolwiek niepoprawna politycznie i prowadzić do posądzeń o brak wrażliwości, należy uczciwie powiedzieć, że w kategoriach dokumentu jest to osiągnięcie przeciętne, a przynajmniej – nieporywające. Na produkcję składają się wyłącznie migawki kolejnych bombardowań i ofiar, dodatkowo nakręcone w taki sposób, by manipulować uczuciami (międzynarodowego) widza.
Jeżeli ktokolwiek marzył o polskim slasherze, temu film Bartosza M. Kowalskiego idzie w sukurs. Obóz, nastolatkowie i gęsty las dookoła: co może iść nie tak? Ci, którzy śledzili losy młodzieży bawiącej się na brzegu jeziora Crystal Lake albo przemierzających kamperem bezkresną teksaską prowincję wiedzą, że odpowiedź brzmi: wszystko. Jak to zwykle bowiem bywa, w okolicy natychmiast znajduje się ktoś, kto tylko czekał, by wymordować całą tę Bogu ducha winną grupę.
Filmowa opowieść o jednym z najbardziej charyzmatycznych polskich duchownych XX wieku. Próba zwerbowania księdza Jana Ziei przez SB stanowi punkt wyjścia dla przedstawienia różnych epizodów z bogatego życia kapłana: od posługi duszpasterskiej na polach wojny polsko-bolszewickiej, przez okres okupacji niemieckiej, po konspiracyjną działalność w ramach Komitetu Obrony Robotników. Niestety, pomimo sprawnej realizacji, film nie potrafi wyjść poza budowanie spiżowego pomnika tytułowej postaci.
Mroczny thriller na podstawie książki Denisa Lehane’a, która w naszym kraju ukazała się pod tytułem Wyspa skazańców. Szpital psychiatryczny na odciętym od świata, otoczonym wodą skrawku lądu gdzieś w Nowej Anglii. Dwójka policjantów bada zaginięcie jednego z pacjentów. Sprawa szybko okazuje się na tyle tajemnicza, iż podejrzenia jednoznacznie wskazują na personel placówki, który kolektywnie bierze udział w mrocznej intrydze. Wyspa tajemnic to film, który broni się przede wszystkim fenomenalną fabułą.
Film dokumentalny opowiadający o osobach, które decydują się wstąpić do zakonu dominikanów. Woś utrwala na filmowej taśmie pierwsze chwile odcięcia od świata, a także kolejne dni i tygodnie poświęcone rozmowom, modlitwom i kontemplacji, przygotowujących do spędzenia reszty życia w klasztornych murach. Młodzi ludzie muszą radzić sobie z radykalną zmianą dotychczasowego trybu życia, targającymi nimi wątpliwościami i poszukiwaniem nowego sensu. Część z nich zdaje ten trudny test i składa śluby, inni się poddają i wracają do świata poza murami klasztoru.
Filmowa adaptacja fenomenalnego dramatu Wstyd autorstwa Marka Modzelewskiego, wystawianego na deskach Teatru Współczesnego. Odwołany przez pana młodego ślub staje się pretekstem do ukazania konfliktu mentalności dwóch całkowicie różnych par rodziców niedoszłych nowożeńców – postępowych kabotynów i cwanych dewotów. W tym początkowo łagodzonym sporze błyskawicznie dochodzi do eskalacji, odsłaniającej popękane charaktery, w których bez trudu możemy dostrzec typy przerysowane, choć znane z codziennego życia.
Kolejny film z początku lat 80., stanowiący rozliczenie z „okresem błędów i wypaczeń”, jak w socjalistycznej nowomowie nazywano stalinizm. Tym razem Feliks Falk kreśli biorowy portret środowiska muzycznego, grającego zakazaną, „imperialistyczną” muzykę, czyli tytułowy jazz. Reżyserowi świetnie udało się uchwycić szczerą miłość i pasję do muzyki, a jednocześnie przedstawić je w kontekście bezlitosnych trybów Historii, mielących wszelką indywidualność i przejawy nonkonformizmu. Rezultatem jest produkcja mądrze napisana, świetnie poprowadzona i brawurowo zagrana.
Ekranizacja słynnej książki Aleksandra Kamińskiego, oddanej już kilka dekad wcześniej na filmowej taśmie przez Jana Łomnickiego. Robert Gliński postanowił uwspółcześnić wojenną opowieść i dostosować ją do obecnego odbiorcy – młodego człowieka, wychowanego w kulturze komiksu i kina o superbohaterach. Efekt końcowy budzi zgrozę. Największy zarzut dotyczy uczynienia z głównych postaci rozhisteryzowanych, niesubordynowanych – nomen omen – harcerzyków, dla których wojna to przygoda niczym z książek Karola Maya, a zarazem osobista vendetta.