Są święta Bożego Narodzenia. Młody chłopak o nieprzypadkowym imieniu Mikołaj wsiada do losowego pociągu zauroczony piękną nieznajomą. Na pokładzie maszyny spotyka on całą galerią dziwacznych postaci, takich jak konduktor-służbista, mężczyzna, który nie może uciszyć niemowlaka, parę, która zgubiła swoje dzieci i kochliwą pracowniczka Warsu. Niestety, nawet te obdarzone sporym potencjałem komediowym typy nie są w stanie uratować filmu pod wieloma względami bardzo przeciętnego. Kolej na miłość ma być w zamierzeniu bawić, ale proponowany tu humor – na ogół niskich lotów – błyszczy dość rzadko. Wątek romansowy, zaakcentowany w tytule, także jest płytki, w czym nie pomagają postaci, o których nie wiemy praktycznie nic, poza ciosanymi siekierą cechami, oświetlanymi ostrym reflektorem satyry. W rezultacie najsłabszą częścią produkcji okazuje się pretekstowa fabuła, z której zupełnie nic nie wynika. Ciekawie wypada strona wizualna, nieśmiało i bez przekonania flirtująca z surrealizmem, choć niewielkie to pocieszenie w świetle płytkiej, nieangażującej historii. Niestety, film Miguela Veleza wydaje się przeznaczony głównie dla fanatyków kolejnictwa albo samych kolejarzy, szukających nuty romantyzmu w swej niezbyt ciekawej pracy. Każdy inny będzie chciał wysiąść w połowie trasy.
Miguel Velez – Kolej na miłość
Reżyseria: Miguel Velez
Gatunek: komedia
Kraj produkcji: Polska, Kolumbia
Rok: 2020
Opublikowano wW kilku zdaniach