Ostatnia pełnoprawna płyta Kory, a zarazem jedno z jej najwybitniejszych osiągnięć w ostatniej dekadzie artystycznej działalności. Niegdysiejsza wokalistka Maanamu nie ma zamiaru unikać skojarzeń z dawną formacją. Dlatego od samego początku Ping Pong wypełniają utwory stricte rockowe, choć każdemu z nich przypisać można nieco inny charakter.
Filmowa opowieść o jednym z najbardziej tajemniczych seryjnych morderców XX wieku. Fincher, który ma wprawę w opowiadaniu mrocznych historii – wszak to spod jego ręki wyszło fenomenalne Siedem – tym razem niestety wyraźnie się pogubił. Zodiak jest przede wszystkim o godzinę za długi, co wyraźnie widać zwłaszcza w miejscach, w których narracja zaczyna powtarzać te same informacje.
W imię uczciwości wyjdę od szczerego, acz kontrowersyjnego wyznania: nie jestem wielkim fanem ani Gamma Ray, ani power metalu w ogólności. Owszem, z recenzenckiego obowiązku znam dorobek Helloween czy Sabaton, ale otoczka tego gatunku – podniosłe riffy, rozpędzona podwójna stopa, falsety i cała ta celowo kiczowata stylistyka – stanowią dla mnie przeszkodę nie do pokonania.
Znana opozycyjna dziennikarka opisuje życie Rosjan, głównie tych zamieszkujących prowincję. Jak możemy się domyślić nie otwierając nawet okładki, egzystencja bohaterów jej reportaży jest smutna, pozbawiona nadziei i na ogół przedwcześnie dobiega końca.
O tym, że Jerzy Hoffman jest jednym z największych powojennych polskich reżyserów, nie trzeba nikogo przekonywać. Wystarczy obejrzeć takie dzieła z jego dorobku jak przełomowy dokument Uwaga, chuligani, western osadzony na tzw. ziemiach odzyskanych, czyli Prawo i pięść albo wielkie widowiska historyczne stworzone na podstawie Sienkiewiczowskiej prozy – Pana Wołodyjowskiego, Potop oraz Ogniem i mieczem.
Klasyk kina akcji. Grupa najemników ląduje w środkowoamerykańskiej dżungli, by uratować porwanego polityka. Nikt z żołnierzy nie spodziewa się, że o wiele większym zagrożeniem niż partyzanci będzie mordercza istota z Kosmosu.
Dwójka nowojorskich policjantów zatrzymuje japońskiego przestępcę, którego mają przetransportować do ojczyzny. Oskarżony jednak ucieka, Amerykanie ruszają zaś w pogoń za zbiegiem. W teorii opis ten, brany w raz z rokiem produkcji, sugeruje, iż będziemy mieli tu do czynienia z klasycznym dla lat osiemdziesiątych tzw. cop movie.
Teatr trójki autorów. Nieporadny i neurotyczny księgowy mafii (Topher Grace) ma zeznawać przeciwko swym szefom. Ochronę ma mu zapewnić agentka U.S. Marshals (Michelle Dockery). Na drodze stanie im pilot samolotu (Mark Wahlberg), którego zadaniem jest zabicie policjantki i transportowanego przez nią świadka.
Jako że od upadku PRL mijają kolejne lata, nie może dziwić, iż rodzimi filmowcy z rozrzewnieniem spoglądają w przeszłość i coraz większą liczbę produkcji osadzają w epoce słusznie już minionej. Niestety, efekt końcowy rzadko kiedy jest interesujący, najpewniej dlatego, że przy wykorzystaniu typowego budżetu polskiej produkcji można co najwyżej zbudować skansen, a nie pełnoprawny, tętniący życiem świat z przeszłości.
Bezimiennym Miastem wstrząsa fala morderstw. W pościg za sprawcą ruszają policyjny weteran, Somerset (Morgan Freeman) oraz nowicjusz, Mills (Brad Pitt). Okazuje się, że zbrodnie nie są przypadkowe, a stojąca za nimi potworna myśl o krok wyprzedza działania stróżów prawa. Już ten krótki opis powinien wskazywać, że największym atutem Siedem jest fenomenalny, świetnie pomyślany scenariusz.